iPhone 16e już od 2609 zł. Więcej informacji.

Case Study - iPad w szkole, to niezła historia!

iPad w szkole – to niezła historia!

Trening krytycznego korzystania z różnych źródeł informacji, dostępnych dzięki urządzeniu iPad – to wskazuje Anna Krześniak jako kluczową kompetencję dzisiejszej młodzieży. Anna od 6 lat z pasją uczy historii w Niepublicznej Szkole Podstawowej nr 47 Fundacji Primus w Warszawie. Jej uczniowie na lekcji tworzą mapy myśli, grywalizują w Kahoot! i oglądają skecze „Horrible Histories” produkcji BBC.

iPad w szkole – to niezła historia!

Jakie były twoje początki z nauczaniem ekranowym?

Ponieważ wcześniej nie miałam do czynienia z urządzeniami Apple, byłam przerażona. Inni pedagodzy byli już po szkoleniach, a jako młody nauczyciel nawet nie miałam wyrobionych nawyków. Wydaje mi się jednak, że dobrze się odnalazłam, biorąc pod uwagę, że aplikacji wspomagających nauczanie historii jest niewiele. Wiele mi dały także warsztaty przeprowadzone przez ekspertów firmy iSpot i konferencje, podczas których inni nauczyciele opowiadali, jak korzystają z iPadów na lekcjach. To była niesamowita pomoc.

Co sądzisz o iPadach po tych kilku latach nauczania w oparciu o technologię?

Epidemia Covid-19 zmieniła świat i zapotrzebowanie na wykorzystanie narzędzi IT w edukacji. Coraz więcej osób – uczniów i nauczycieli – posługuje się nimi, co ułatwia najefektywniejsze zastosowanie ich w edukacji. Nie możemy jednak oczekiwać, że to jest coś, co nas wybawi, gdy nie mamy pomysłu na lekcję. Trzeba uczniom zaproponować właśnie to coś, co będzie miało sens i przyniesie efekt dydaktyczny. Przez sam kontakt z urządzeniem iPad uczeń nie stanie się samodzielny i bardziej zaangażowany.

„To coś”, czyli co według ciebie?

Kluczowe jest dla mnie to, by uczniowie w krytyczny sposób korzystali ze źródeł informacji, np. przeszukując zasoby Internetu podczas lekcji za pomocą iPada. Powiedzmy, że w IV klasie przy okazji Zjazdu Gnieźnieńskiego pytam uczniów, czy autorzy źródeł, Gall Anonim i Thietmar, żyli w tym samym czasie. Ku mojemu zaskoczeniu dzieci dosłownie wpisują to pytanie w przeglądarkę. Widzę to, ponieważ do Apple TV+ możemy podłączyć się z dowolnego urządzenia w klasie. Po jakimś czasie widać postęp – potrafią już znaleźć informacje po słowach kluczowych, frazach. To wcale nie jest łatwe, bo wymaga przeformułowania sposobu myślenia, wykształcenia detektywistycznych umiejętności. Inna sprawa to cytowanie i podawanie źródeł. Uważam, że podstawową i najważniejszą zaletą urządzenia iPad jest dostęp do ogromu wiedzy.

A widzisz wady?

Papier nie potrzebuje ładowania. Wyczerpująca się bateria w urządzeniu multimedialnym to w zasadzie jedyna wada. Niekiedy zależy mi, by u mnie uczniowie złapali równowagę wobec lekcji, na których częściej korzystają z uczenia ekranowego. Dlatego zeszyt prowadzą w tradycyjnej formie, mimo iż część nauczycieli w naszej szkole, np. od geografii czy informatyki, zeszyty przeniosło do aplikacji OneNote. Moje nastawienie jest sceptyczne, ale zdarza mi się, np. omawiając złoty wiek w VI klasie, że proszę, by uczniowie zebrali jak najwięcej informacji w ramach jednego dokumentu (prezentacji w Keynote czy mapy myśli).

Dodatkową zaletą jest to, że iPad z opracowaną wcześniej prezentacją leży na ławce podczas sprawdzianu i mogą do niej zaglądać. Dlaczego? Ponieważ uczę ich myślenia przyczynowo skutkowego oraz korzystania ze źródeł. Dzięki temu, zamiast uczyć się na pamięć dat i życiorysów kilkunastu postaci, są bardziej kompetentni z historii. Uczniowie doceniają to, ponieważ mają wrażenie, że trochę oszukali system. W takiej formule nauczania doceniają także, że mogą sobie tekst powiększyć, podnieść kontrast, dostosować krój fontu, część informacji zaznaczyć różnymi kolorami, co pomaga szczególnie dyslektykom.

iPad w szkole – to niezła historia!

Anno, jakich kompetencji uczy historyk?

W historii jedno wynika z drugiego. Historia jest logiczna. Dlatego uczę chronologii, by uczniowie z łatwością posługiwali się pojęciami takimi jak: „wcześniej”, „później”, „wiek” oraz „epoka”, korzystania z drzew genealogicznych, map. Nie chodzi przecież tylko o to, by wiedzieli, w których miastach Kazimierz Wielki postawił zamki, ale by patrzymy na to, którą granicę kraju władca próbował wzmocnić. Uczymy się czytania tekstu ze zrozumieniem, co nie jest łatwe ze względu na archaiczny język. Omawiamy ilustracje, w szczególności karykatury, by rozumieli skomplikowany kanon historyczno-kulturowy.

Dla mnie najważniejsze jest, by uczniowie polubili przedmiot. To dużo istotniejsze od przerobienia Wiosny Ludów czy ciekawostek o żonach Henryka VIII. Nie sposób, by uczeń wykuł wszystko, jeśli nie jest wyjątkowo uzdolniony lub bardzo zaangażowany. Dlatego nieocenione jest, by wybrać główne tematy do szczegółowego omówienia, wprowadzić nowoczesne metody pracy i rozbudzić w uczniach zaciekawienie, by sami sięgali po źródła historyczne.

Jak wygląda prowadzona przez ciebie lekcja historii?

Chętnie korzystam z aplikacji Padlet, która jest taką wirtualną tablicą, pozwalającą na gromadzenie i udostępnianie w jednym miejscu różnych materiałów cyfrowych. Mogę utworzyć grupy użytkowników, którzy wspólnie będą pracować nad projektem, a następnie zaprezentują efekt. Ponadto zamiast tradycyjnych kart pracy wykorzystuję learning apps, tworząc własne ćwiczenia w różnych formatach – od wykreślanek, przez krzyżówki, po oś czasu.

W zasadzie staram się łączyć różne narzędzia. Bywa, że włączam aplikację Kahoot!, która wykorzystuje element grywalizacji. To bardzo angażuje uczniów, każdy chce wygrać. Liczy się nie tylko poprawność, ale i szybkość kliknięcia właściwej odpowiedzi. Korzystam także z innych platform (Quizlet, Quzizz), przygotowując sprawdziany. Dzięki takim multimedialnym rozwiązaniom uzyskuję dodatkowe informacje o czasie odpowiedzi ucznia.

Anno, skąd czerpiesz inspirację do nowoczesnego nauczania?

Odkąd pracuję w Primusie już dwukrotnie wzięłam udział w Programie Erasmus+. Za pierwszym razem odbyłam kurs w Cambridge, który poświęcony był edukacji dwujęzycznej - konkretnie CLIL (Content and Language Integrated Learning). Na drugim kursie omawialiśmy nowoczesne formy edukacji z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych. Co mnie cieszy, sporo z aplikacji znałam już wcześniej: ClassDojo, Book Creator, Padlet, Edpuzzle. Nie wszystko było dla mnie odkrywcze, ale jest to doskonała możliwość do poznania różnych systemów edukacji w innych krajach. Dodatkowo inspiruję się działaniami koleżanek i kolegów po fachu z mojej sieci kontaktów branżowych czy korzystając z kursów doszkalających dla nauczycieli.

Zdradzisz szczegóły dotyczące edukacji dwujęzycznej?

W naszej szkole edukacja dwujęzyczna zaczyna się od VII klasy, a ja uczę historii młodsze dzieci. Moim zadaniem jest wdrażanie projektu stopniowego wprowadzania dwujęzyczności, czyli CLIL, który polega na wzbogacaniu kilku wybranych tematów o materiały w języku angielskim. Jak wiadomo historii Polski nie można uczyć w języku obcym – jest to zabronione przez prawo. Ale już o rewolucji angielskiej lub o powstaniu Stanów Zjednoczonych i owszem. Wygląda to następująco: najpierw temat wstępnie omawia native speaker, później czytamy źródła anglojęzyczne, oglądamy filmy, zaznajamiamy się z kulturą. Uczniowie wręcz uwielbiają oglądać skecze „Horrible Histories” produkcji BBC, które poprzez opowiadanie ciekawostek angażują.

Anno, jakie widzisz zmiany w uczniach po tych kilku latach pracy z technologią Apple?

Przede wszystkim sprawnie komunikują się cyfrowo. Kiedy daję im nowe narzędzie, oni posługują się nim intuicyjnie. Tymczasem ja, chcąc przygotować się do prowadzenia lekcji, muszę wszystko przeklikać. To technologia łączy młodych ludzi. Są nią żywo zainteresowani. Natomiast uważam, że misją współczesnej szkoły, takiej jak Primus, jest nauczenie młodzieży korzystania z niej w taki sposób, by wzbogacała życie.

Dziękujemy za rozmowę.

Ładuję...