iPhone 16e już od 2609 zł. Więcej informacji.

Case Study - Filolog na medal

Filolog na medal

Lekcje polskiego Rafała Filipskiego są pełne gwaru, zaangażowania, kreatywności oraz innowacyjnych metod nauczania. Jego uczniowie budują światy w Minecraft, odtwarzając miejsca znane z lektur, rysują komiksy, sprawdzają się w grywalizacji w Kahoot!, rzucają kośćmi opowieści i skanują kody QR z listą lektur. Wszyscy jednogłośnie twierdzą, że to ciekawsze od dyktanda, gramatyki i podręcznika.

Filolog na medal

Jakie szanse daje ci praca w takiej szkole jak Primus?

Nauczycielem jestem już od ośmiu lat, cztery uczę w Prywatnej Szkole Podstawowej nr 47 Fundacji Primus w Warszawie. Z racji tego, że funkcjonujemy w modelu 1:1, czyli każdy z uczniów i każdy nauczyciel ma swojego iPada, mam bardzo duży komfort pracy. Idąc na lekcję, mam pewność, że uczeń ma przy sobie iPada i może z niego skorzystać w każdej chwili. Oczywiście rezultaty nie byłyby możliwe, gdyby nie zgoda dyrekcji na wprowadzenie innowacyjnych metod nauczania.

Rafale, mówiąc o rezultatach, masz na myśli tytuł Nauczyciela na Medal 2018, który otrzymałeś w plebiscycie organizowanym przez Polska The Times?

Nie jestem szablonowym nauczycielem. Myślę, że – jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało – bez relacji nie ma edukacji. Dlatego to relacje zawsze stawiam na pierwszym miejscu oraz to, żeby uczeń na lekcji czuł się bezpiecznie. Bardzo zależy mi, żeby lekcje były nietypowe. Uczniowie mnie lubią, chętnie współpracują i są bardzo zaangażowani w zajęcia. Wracając do plebiscytu, to czuję się wyróżniony i jestem dumny. Wiem, że to zasługa uczniów i rodziców, którzy na mnie oddali swoje głosy i którym dziękuję za zaufanie. Nigdy nie doświadczyłem krytyki ze strony rodzica odnośnie wykorzystania nowoczesnej technologii na lekcjach.

To wszystko brzmi jak bajka. Czy takie też były początki?

Zdecydowanie nie! Na początku sam miałem obiekcje. Gdy przygotowywano mnie do roli nauczyciela, mówiono, że polonista co najwyżej może sięgnąć po ekranizację lub spektakl teatralny. Nikt nie myślał o iPadach i aplikacjach. Z czasem zacząłem dokształcać się, szukać inspiracji i wdrażać pomysły kreatywnych pedagogów. Otrzymałem wsparcie TechTeachera. Nadal dbam o rozwój, oglądając webinaria, uczestnicząc w konferencjach online. Korzystam głównie z tego, co sprawia, że lekcje są bardziej interesujące i pomaga uczniom zrozumieć trudne zagadnienia.

Rozłóżmy zatem twój warsztat na części składowe. Apple iPad – pomoc naukowa czy abstrakcja w rękach nauczyciela polskiego?

Zdecydowana pomoc, przykładowo moi uczniowie sami tworzą testy z lektury w aplikacjach Padlet czy Quizlet. W aplikacji Genially robią escape roomy z gramatyki czy ze znajomości lektury, a w Nearpod, której jestem absolutnym fanem – projektują lekcję powtórzeniową.

Przyjrzyjmy się czytaniu lektur. Uczeń czyta, nauczyciel odpytuje – wszystko wydaje się proste. Jak kreatywnym?

Nic bardziej mylnego! Dla przykładu: podczas omawiania komiksu Kajko i Kokosz uczniowie pracują nad własnymi komiksami, wykorzystując aplikację Comic Cartoon Story Maker. W ramach przygotowania do egzaminu 8-klasisty w aplikacji Canva projektują własne okładki książki, a następnie wykonują jej interpretację, odnosząc się do symboliki. Charakterystykę bohaterów literackich sporządzamy w generatorach na urządzeniu iPad. Czasem idziemy dalej – zakładamy fikcyjny profil postaci z książki na Facebooku. Uczniowie dyskutują, jednocześnie ucząc się komunikować w sieci. Korzystając z generatorów SMS-ów, tworzymy fikcyjną rozmowę pomiędzy dwoma bohaterami, a w generatorze krzyżówek wymyślamy minisprawdziany z hasłami z danej lektury. Bywa, że dzielę klasę na dwie grupy – pierwsza z nich rysuje ikony, które obrazują fabułę rozdziału, druga na podstawie danych ikon tworzy opisy. Wszystkie nasze działania mają odzwierciedlenie w życiu, są bardzo praktyczne i przydatne. Najwięcej emocji jednak wywołało połączenie edukacji polonistycznej ze światem gier.

Filolog na medal
Filolog na medal

Rafale, tylko nie mów, że uczniowie grają w gry na lekcjach polskiego?

Tak właśnie jest od niedawna i bardzo to lubią. Są fenomenalni, jeśli chodzi o grę Minecraft, dlatego proponuję stworzenie podczas lekcji takiej przestrzeni, która będzie odwzorowaniem tej z „Chłopców z Placu Broni” Ferenca Molnara lub „Akademii Pana Kleksa” Jana Brzechwy. Uczniowie są tym żywo zainteresowani. Zdarza się, że sami proponują gry, szukając w nich powiązań z edukacją polonistyczną.

Co z czytaniem książek, szelestem kartek i wąchaniem drukarskiej farby?

Nie wymagam, by czytali lektury na papierze. Liczę się z tym, że nie zawsze w bibliotece jest wystarczająca liczba dostępnych egzemplarzy. Uważam, że książkom należy się szacunek, ale równocześnie lubię, gdy uczniowie podkreślają fragmenty kolorami i robią notatki. Dlatego część czyta na iPadach, korzystając z internetowej biblioteki wolnelektury.pl. Proszę wówczas, by zaznaczali najważniejsze wydarzenia, opisy bohaterów, archaiczne słowa, których nie rozumieją. Co więcej, gdy uczeń ma do czynienia ze zbyt dojrzałą literaturą, proponuję, by sięgał po polecane przeze mnie streszczenia i czytał najpierw rozdział, później streszczenie i tak naprzemiennie. Jeżeli coś jest niezrozumiałe, rekomenduję powrót do lektury. Część uczniów lubi też słuchać audiobooków, oglądać ekranizacje.

Do wszystkiego mogą użyć jednego urządzenia.

Tak, świetne jest to, że egzemplarz książki, komputer i telewizor mają w jednym urządzeniu - iPadzie. Uczniowie dzięki temu chętniej czytają, nagrywają własne scenki z omawianych lektur. Staram się, żebyśmy szerzej spoglądali na teksty kultury, np. przekładając archaiczny język literacki na teksty współczesnych piosenek. Uczniowie wyciągają z plecaków słuchawki, osłuchują się, a później wspólnie interpretujemy utwory w odniesieniu do lektury, np. „Balladyny” Juliusza Słowackiego czy „Zemsty” Aleksandra Fredry. Powstają niepowtarzalne prace!

Pamiętajmy, że język polski to nie tylko czytanie, ale może nawet bardziej pisanie. Na Twoich zajęciach uczniowie piszą?

Oczywiście! Szczególnie chętnie piszą z wykorzystaniem aplikacji do rzucania kości opowieści. Są różne metody wyboru – 5 lub 10 kości, określona tematyka. Na ich podstawie powstają niesamowite opowieści, a uczniowie rozwijają swoją kreatywność. To fantastyczne narzędzie do pracy głównie z młodszymi uczniami. W trakcie nauczania zdalnego wypracowania pisali w edytorze tekstu. Z resztą coraz częściej sięgamy po nowoczesną technologię, robiąc funkcjonalne rzeczy. Dla przykładu, gdy w klasie czwartej uczyliśmy się pisać e-maile, każdy miał wysłać do mnie wiadomość, następnie poczekać na odpowiedź i informację zwrotną. Uważam, że edukacja polonistyczna powinna wykraczać poza gramatykę i czytanie lektur. To właśnie chcę przekazać swoim uczniom, że Apple iPad nie służy wyłącznie rozrywce.

A jednak dla większości dzieci w Polsce technologia jest tożsama z graniem.

Na moich lekcjach też dobrze się bawią, np. w czasie grywalizacji w aplikacji Kahoot!. Sami tworzą testy powtórkowe, np. z gramatyki (części mowy, części zdania), a później już tylko są: emocje, śmiech, gwar, adrenalina. Lubię zaskakiwać, dlatego mają powód, by mówić: „ciekawe, czym nas pan dzisiaj zaskoczy”. W nauczaniu zeszyt-podręcznik- ćwiczenia nie ma takich emocji. Cisza oznacza, że lekcja jest nudna. A ja chcę, żeby uczniowie dobrze się bawili, bo dobra zabawa idzie w parze z efektywną nauką. Wtedy są zaangażowani i pozytywnie nastawieni. Aż miło patrzeć.

Filolog na medal

Rafale, jakie zmiany widzisz w zachowaniu uczniów po kilku latach nauczania metodą ekranową?

Przede wszystkim ogromną proaktywność. Uczniowie przychodzą do mnie z informacją: „proszę pana, zrobiłam escape room z powtórki, czy możemy dziś zagrać?”. To świetna postawa. Już nie potrzebuję poświęcać tak dużo czasu na przygotowywanie lekcji, bo wiem, że mogę liczyć na inicjatywę uczniów. Dzięki urządzeniu iPad mogę pokazać młodemu człowiekowi, jak wiele korzyści wynika z obecności technologii w szkole, ale że można także rozwijać zainteresowania. Niekiedy po lekcjach piszą książki, tworzą ilustracje i komiksy, później w klasie prezentując efekty swojej pracy. Z urządzeniem iPad w rękach czują się pewnie i bezpiecznie – zawsze mogą sprawdzić na stronie www.sjp.pl znaczenie słowa, którego nie znają. Zresztą ja też nie muszę już dźwigać z biblioteki kilkunastu słowników, po prostu proszę o włączenie urządzeń. Myślę, że uczniowie Primusa znają iPada lepiej od niejednego nauczyciela.

Filolog na medal

A co z wynikami w nauce?

Uważam, że uczniowie mają lepsze wyniki w nauce właśnie dzięki technologii. Łatwiej się uczą, zapamiętują, komunikują między sobą i nabierają większej pewności siebie. Poznając technologię od strony edukacyjnej są o dwa kroki do przodu od tych, którzy z niej nie korzystają. Szkolnictwo, świat w ogóle tak szybko się zmienia, że za kilka lat moim zdaniem nie będzie papierowych książek ani zeszytów. Na rynku pracy wygrają ci, którzy dziś uczą się kompetencji przyszłości. Powinni umieć wykorzystać wiedzę w praktyce w kreatywny sposób – to według mnie przyszłość rynku pracy.

Jak opisałbyś siebie jako nauczyciela?

Zdecydowanie nie lubię być odtwórczy. Czasem dostaję olśnienia w trakcie lekcji, wpadam na pomysł niestandardowego ćwiczenia, przerywam swój wykład i proszę o wyciągnięcie urządzeń. Dobrze znam te dzieciaki, wiem, co mogę wdrożyć w każdej z klas, a oni uwielbiają element zaskoczenia. Zależy mi także, by pokazać im, że pomysły nie zawsze muszą pochodzić od nauczyciela.

Twoja rada dla innych pedagogów?

Pamiętajcie, że iPad jest odzwierciedleniem współczesnego życia. Jest zatem szczególnie przydatny w pracy nauczyciela klas 4-8. Niekiedy słyszę narzekanie, że uczniowie z roku na rok są coraz gorsi. Uważam, że jako pedagodzy powinniśmy spojrzeć na to, co my nowego, z roku na rok, możemy zaoferować uczniom prócz nieciekawej lekcji. Wejdźmy w świat młodych, udowodnijmy, że go rozumiemy. Niech gry, aplikacje oraz media społecznościowe będą narzędziami, z których korzystamy nie tylko do celów prywatnych, ale i naukowych.

Dziękujemy za inspirującą rozmowę.

iSpot

Ładuję...