iPhone 16e już od 2609 zł. Więcej informacji.

Case study - Chemia i technologia

Case study - Chemia i technologia

Halina Szczepaniec o związkach wie wszystko… tych chemicznych oczywiście. Od kilkunastu lat uczy chemii w Prywatnych Szkołach im. Leonarda Piwoniego w Szczecinie, ale pedagogiem jest od 40 lat. To fanka technologii, zwolenniczka nowoczesnego nauczania oraz inspiratorka, która potrafi rozbudzić w uczniach miłość do probówek, kroplomierzy i kolby kulistej.

Case study - Chemia i technologia

Halina Szczepaniec

40 lat doświadczenia w zawodzie pedagoga.
Miłośniczka nowoczesnych technologii na co dzień i w nauce.

Case study - Chemia i technologia

Halinko, czy chemia to była miłość od pierwszego wejrzenia?

Zdecydowanie! Już, kiedy wybierałam kierunek studiów w Wyższej Szkole Rolniczo-Pedagogicznej (teraz to Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny) w Siedlcach wiedziałam, że chcę uczyć chemii. Od razu po studiach, w 1984 roku, podjęłam pracę w szkole państwowej, ale kluczowym okazał się dla mnie 2010 rok. Moim wówczas wielkim marzeniem było posiadanie pracowni chemicznej z siedmioma komputerami dla uczniów, a trafiłam do miejsca (czyli szkół Piwoniego) z doskonałym zapleczem technicznym w każdej klasie.

Czyli już wtedy w szkołach funkcjonowało nauczanie w oparciu o urządzenia iPad?

Jeszcze nie, ale niedługo później zorganizowano dla nas szkolenie, podczas którego pierwszy raz użyłam iPada. Pan dyrektor Piwoni powiedział, że wszyscy od września będziemy nauczać w oparciu o technologię. Byłam zachwycona, ale w domu okazało się, że jednak potrzebuję pomocy syna, wówczas licealisty, by jeszcze raz pokazał mi, jak to działa. Powiedział tylko tyle: „mama, logiczne!” Więc pomyślałam: skoro logiczne, to dam radę i włączyłam urządzenie. Na początku zaczęłam używać aplikacji przydatnych w szkole. Później ułatwiających pracę nauczyciela (Kalendarz – by mieć gdzie zapisywać daty sprawdzianów, Pages – by opracować materiały do wykładów, iMovies – by nagrywać filmiki z doświadczeń i Keynote – by tworzyć prezentacje).

Co dzieje się na Twoich lekcjach?

Chemia pojawia się w szkole podstawowej w siódmej klasie. Mój plan na początek to rozkochać w niej uczniów dzięki obserwacji i kreatywnym zadaniom. Na przykład proszę młodzież o sfotografowanie trzech metalowych przedmiotów w domu lub otoczeniu, które są zabezpieczone przed korozją. Robią to zamiast nudnej notatki o metodach ochrony przed korozją. Innym razem, gdy omawiamy efekt Tyndalla, tzw. stożek świetlny, to również wysyłają mi zdjęcia na zaliczenie. Muszą uchwycić światła samochodu lub latarni oświetlających ulicę w deszczową noc. Gdy mają za zadanie zaobserwować w swoim otoczeniu domy z dachami pokrytymi zielonym nalotem – mają zrobić sobie na ich tle selfie. Wtedy mam pewność, że każdy wykonał zadanie samodzielnie. A gdy przerabiamy chemię spożywczą, wysyłam ich np. do drogerii. Zadaniem uczniów jest sfotografowanie etykiet produktów. Na lekcji wspólnie czytamy skład i omawiamy piktogramy z ich fotograficznych łowów. Z wielką dumą chwalą się swoimi zdjęciami, a przy okazji uczą się chemii.

A gdy już poczują chemię do chemii?

Wtedy robimy doświadczenia i kręcimy z nich 2-minutowe filmy wykonane w dowolnej aplikacji, np. iMovie lub Keynote! Ale po kolei – pierwszym krokiem jest planowanie. Ponieważ moim obowiązkiem jest nauczenie dzieci planowania pracy w pracowni chemicznej, wspólnie wybieramy, co będzie nam potrzebne do wykonania doświadczenia. Następnie robię krótką prezentację i dzielę uczniów na pary. Każdy duet wykonuje doświadczenie dwukrotnie – raz jedna osoba zmienia się w chemika, drugim razem w operatora kamery. Ich zadaniem jest uchwycenie w kadrze najciekawszego efektu reakcji (coś błyska, strzela, wybucha), przygotowanie materiału badawczego, zapisanie obserwacji i sformułowanie wniosków. Wszystko ma być udokumentowane multimedialnie. Ponieważ w naszej szkole klasy liczą po kilkanaście osób, całkiem sporo jest takich lekcji.

Case study - Chemia i technologia

Rozumiem, że to uczniowie nagrywają filmiki z doświadczeń. Czy to bezpieczne?

Jeszcze nigdy na moich lekcjach nie doszło do wypadku. Po pierwsze, stosujemy środki ochrony osobistej – okulary i rękawice. Po drugie, zawsze dbam o to, by uczniowie wykonywali doświadczenie zgodnie z instrukcją – bezpieczeństwo przede wszystkim. Dodatkowo wprowadziłam na lekcje bezpieczną Technikę Małej Skali (ang. Small-Scale Chemistry – SSC), której jestem miłośniczką. Poznałam ją na zjeździe Polskiego Towarzystwa Chemicznego.

Na czym polega ta technika?

Uczniowie otrzymują małą liczbę odczynników w pipetkach Pasteura i stosują zamienniki, np. małą parowniczkę robią z folii aluminiowej, do przenoszenia probówek używają drewnianego klipsa na pranie, a tealight jest u nas źródłem ciepła (zamiast palnika).

Case study - Chemia i technologia

Selfie, wideo, prezka – zdaje się, że mówisz językiem młodzieży.

Trochę, ale przede wszystkim szanuję ich pracę, doceniam każdy film czy zdjęcie. Nagradzam również za znalezienie interesującej aplikacji, rozpracowanie jej i nauczenie całej klasy w formule odwróconej klasy. Tak było ostatnio z aplikacją Chemist do projektowania doświadczeń. Na czas tej jednej lekcji mój uczeń stał się nauczycielem, a my wszyscy zadawaliśmy pytania i byliśmy dociekliwi. Pamiętam, że jakiś czas temu uczyłam chłopca, który uwielbiał granie w gry. Zaproponowała, żeby nauczył się grać w grę, w której symbole pierwiastków rozpoznaje się na czas. Powiedziałam: „zobaczymy, jaki dobry jesteś w układzie okresowym”. Co zrobił? Żeby wygrać, nauczył się wszystkich symboli, miał je w jednym paluszku. Minęło kilka lat, a jego czasu gry jeszcze nikt nie pobił! Był z siebie niesamowicie dumny.

Case study - Chemia i technologia

Halinko, z jakich aplikacji korzystasz ucząc z iPadem?

W klasach siódmych i ósmych do modelowania przebiegu reakcji chemicznych stosuję aplikację Keynote, w której modele atomu można zamienić na kółka w różnych kolorach. Dzięki takiej sprytnej funkcji „magiczne przejścia” mogę w prosty sposób wytłumaczyć uczniom, dlaczego masa substratów jest równa masie produktów. W liceum uczniowie mają już do czynienia z wyższym poziomem abstrakcji – chemia kwantowa, orbitale wiążące i niewiążące. Wtedy przydaje się aplikacja Hyperchem, uwzględniająca hybrydyzację atomów, czyli przemieszczanie elektronów. Ponadto bez pamięci jestem zakochana w aplikacji Pierwiastki (angielska wersja The Elements), która mimo tego, że zajmuje sporo miejsca na urządzeniu, jest po prostu cudowna! Uczniowie znajdą w niej kolorowe zdjęcia pierwiastków, które mogą obejrzeć z każdej strony, przeczytać dane fizyko-chemiczne i zastosowanie. Z ciekawostek, to od niedawna moja pracownia chemiczna wyposażona jest w specjalny mikroskop. Teraz powiększony o kilkadziesiąt razy obraz mogę bardzo szybko wrzucić na ekrany urządzeń dzieci.

Wygląda na to, że technologia także Tobie skradła serce.

Pewnie! Nawet jeśli chodzi o quizy, to wybieram iPada, pomimo tego, że najpierw trzeba „wklepać” pytania. Jednak i tu z pomocą przychodzi aplikacja Pages, za pomocą, której mogę wrzucić print screen ilustracji, zdjęć z różnych źródeł lub fragmentów arkuszy maturalnych, a program wszystko cudnie sklei i test wygląda profesjonalnie.

Case study - Chemia i technologia

Przeciętny plecak ucznia waży 4-5 kg. Czy Twoi uczniowie korzystają z papierowych książek?

Nasza młodzież korzysta z e-podręczników. Nawet prasę uczniowie czytają na swoi urządzeniu mobilnym, mając bezpłatny dostęp do prenumeraty różnych tytułów. Jeśli chodzi o chemię, to raz w roku mają przeczytać artykuł chemiczny z pisma „Mały Technik”. Nie muszą rozumieć wszystkiego, ale ważne, żeby pobudzali ciekawość do świata. Na marginesie, jestem autorką działu poświęconego węglowodorom w e-podręczniku, z którego uczymy się. To była ciężka praca, ale i spore wyróżnienie.

Halinko, a jakie sukcesy osiągają Twoi uczniowie?

Łatwo uczy się uczniów zdolnych, ale sukcesem jest nauczanie tych, którzy mówią, że nic im nie wychodzi. Dzięki technologii mogą oni zaimponować nauczycielowi i grupie rówieśniczej dobrą obserwacją, genialną prezentacją czy samodzielnie zrobionym filmem. Nawet jeśli teoria nie jest dla nich najmocniejszą stroną. To jest dla mnie coś wyjątkowego – uśmiech dumnego nastolatka, którego film prezentuję na rzutniku. Takie nieśmiałe i zawstydzone dzieci nie miałyby szansy zaistnieć, gdyby nie technologia. A jeśli chodzi o sukcesy moich uczniów, to największe WOW przeżyłam, gdy starałam się o tytuł Apple Distinguished Educator (ADE). Wtedy uświadomiłam sobie, że naprawdę mam genialnych uczniów! To było w Irlandii, gdy kolegom po fachu z całej Europy, Indii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich prezentowałam to, co robią moi uczniowie na lekcji chemii. Wszyscy byli zachwyceni zdjęciami, filmami i modelowaniem. Bardzo mnie ten wyjazd dowartościował.

Case study - Chemia i technologia

Ponoć Twoja działalność nie kończy się w szkolnej ławie?

Od początku dzielę się swoimi metodami nauczania z użyciem iPada. Między innymi chwalę się tym na zjazdach Polskiego Towarzystwa Chemicznego i jako doradca metodyczny w Zachodniopomorskim Centrum Doskonalenia nauczycieli. W 2008 roku otrzymałam nagrodę przyznaną przez Polskie Towarzystwo Chemiczne, a w 2012 roku mój projekt pod nazwą „Filmowa Chemia” zdobył I miejce w Polsce.

Gratulujemy sukcesów i dziękujemy za inspirujący wywiad.

iSpot

Od redakcji: Szkoły prywatne im. Leonarda Piwoniego od kilku lat ściśle współpracują z iSpot w ramach wdrożeń rozwiązań Apple i szkoleń dla kadry nauczycielskiej oraz uczniów szkoły podstawowej i liceum.

Ładuję...